Życie? Tak (6)

Życie? Tak

Oddzielmy się długim szeregiem lat od tamtych dni, narosłych niedocieczonym przebiegiem. Sama dogłębna sprawa stawania się pozostaje w nich zawsze ukryta poza układem wydarzeń. Ujawniły nam ją napięcia, jakby sfałdowania samego surowca życia, który dzięki nim stał się dotykalny i odtwarzalny. Kiedy napięcia owe ustaliły się już w trwałym fakcie, wówczas owa dogłębna postać wystąpiła jako codzienna treść życia przekształconego. Fakt zaś trwał latami. W miarę lat łagodniały dawne napięcia, stając się mniej wyraziste, opadały w fałdy życia. Żadne z nich tam nie przepadło, nie zostało unicestwione, stały się jednak mniej wyraziste. Opadły tedy poniżej krawędzi dramatu, stawania się, ustaliły się natomiast jako tętno życia równomiernie bijące w przebiegu każdego dnia.

Wśród wszystkich owych dni znalazł się jednak i taki, w którym poprzedzające napięcia odezwały się szczególnym echem. Sam ów dzień nie był już żadnym nowym dramatem, nie wniósł żadnych nowych napięć, przedziwnie jednak odtworzył układ i treść poprzednich. Dlatego też miał w sobie coś dramatycznego. Nie rozwiązał mimo to dramatu, nie przywalił bohatera na sposób klasyczny nadludzką jakąś katastrofą, grzebiąc w jego gruzach jego miłość i myśl. O nie, jego miłość i myśl już dawno zostały zabezpieczone od zniszczenia, taka bowiem jest sama ich natura, że uchylają się od bezwzględnej katastrofy, chociaż dźwigają na sobie brzemiona wielu katastrof, gojąc w swym wnętrzu ich ślady. Niemniej sam dzień był znamienny: jakby pogłos dawnych zmagań, nie tyle zamknie nam dramat, ile raz jeszcze narysuje samą dogłębną jego postać uciszoną pod przebiegiem zdarzeń.

Był to jeden dzień w życiu Adama. Jeden z tylu dni — i jeden z ostatnich.

Od dawna już stara ogrzewalnia przemieniona została w schronisko. Kiedy dzisiaj wejdzie ktoś do niej, ujrzy tę samą izbę, długą i przestronną. W głąb biegną drewniane słupy podpierające strop. Tego dawniej nie było. Po lewej i prawej stronie, poza rzędami tych podpór, ciągną się szeregi prycz, podobnie jak dawniej, tylko porządniej. Są drewniane, ogromnie ubogie i proste, ale schludne. Środkiem długi stół. W głębi duży krucyfiks z ciemnego drzewa.

W tej chwili cały cień skupia się i rozkłada spokojnie po lewej stronie. Po prawej jacyś bracia w bardzo biednych szarych habitach sprzątają”.

K. Wojtyła, Brat naszego Boga, Wrocław 2003, s. 107-108.

zobacz dalej

powrót do strony początkowej

Chodzi o takie pisarstwo na zaproponowane zakresy tematów: krótkie teksty zainspirowane wybranymi fragmentami z książek mogą zawierać linki do innych zasobów internetowych, co powinno skutkować lepszym miejscem w wynikach wyszukiwania tych innych zasobów. Wszystko co trzeba wiedzieć na ten temat zostało zamieszczone w Regulaminie usług, więc nie ma sensu tu powtarzać. W każdym razie chodzi o wiecej spraw, niż tylko tzw. marketing treści, bowiem także o samą radość pisania i publikowania w takim miejscu w internecie, które nie jest miejscem 'socjalnym'. Dlatego proponowana usługa musi coś kosztować. W czasach pandemii, a może już niedługo będzie także można powiedzieć, że w czasach po pandemii, wydaje mi się, że mamy ogromne szanse się pozbierać także biznesowo, czyli jednak nie wylądować na samym e-socjalu, ale pod warunkiem, że treści bezpłatne nie będą jedyne. Jeśli to się nie uda, pozostają nam organizacje non-profit i fundatorzy, więc też nie będzie źle, ale zupełnie inaczej; mikrobiznesy mogą nie podołać tej skali darmowości. Moją ofertę marketingu treści (Serwis II) przytowałam w oparciu o środki z Tarczy Antykryzysowej, z myślą także o sobie, ale jeszcze bardziej o innych w trudnej sytuacji. Po prostu odrobinę zmieniłam plany w mojej firmie właśnie z powodu pandemii. Może to się komuś na coś przyda. Bardziej więc zależy mi na ciekawych tekstach, niż na błyskawicznym zapełnieniu miejsc na publikacje, ponieważ wtedy może się uda, że powstanie nowa interesująca e-lektura, która właśnie będzie... za darmo i do tego bez konieczności udostępniania miejsca na strumień reklam.