Życie? Tak (2)

Życie? Tak

„W ostatnich latach popularnością w wielu instytutach europejskich cieszy się «ars bene moriendi». Znam dwa zgromadzenia, dwie prowincje, które na to postawiły. Zdecydowano w nich o zamknięciu nowicjatu. Jeśli przypadkiem ktoś do nich trafił i chciał wstąpić do zgromadzenia, wysyłano go do innej prowincji, bo ta prowincja nikogo nie przyjmowała: «Idź do innej prowincji, tu już nie przyjmujemy». Do jednego z tych instytutów przybył nowy przełożony generalny, który zdołał odwrócić sytuację, ale wymagało to ciężkiej pracy. Są tacy, którzy żywią głębokie przekonanie: «Z tego nic już nie będzie..., dlatego przynajmniej umierajmy dobrze, z godnością» Niektóre instytuty żeńskie też dokonały takiego wyboru. Nie byli to źli zakonnicy czy zakonnice, ale dali się przekonać, że są ostatni. Nie mieli odwagi «mieć dzieci».

Z początku takie decyzje wydawały się słuszne, z czasem jednak można było dostrzec, że chodzi tu o innego rodzaju pewność, być może bardziej światową. A najczęściej chodzi o pewność finansową. Niektóre wspólnoty zaczynają sprzedawać swoje mienie, żeby mieć pieniądze «na wszelki wypadek». Spotkałem się z tym w wielu zgromadzeniach. To szukanie zabezpieczenia w pieniądzu: sprzedaje się mienie i gromadzi «kasę», żeby mieć zabezpieczoną starość, żeby móc opłacić osoby, które będą się nami opiekować.

To poważna sprawa. Takie podejście zarzucałem osobom konsekrowanym przy różnych okazjach, bo dotyka kwestii ubóstwa, która moim zdaniem ma fundamentalne znaczenie ”.

Papież Franciszek, Siła powołania. O życiu konsekrowanym i poprawie relacji w Kościele, Poznań 2018, s. 79-80.

zobacz dalej

powrót do strony początkowej

Chodzi o takie pisarstwo na zaproponowane zakresy tematów: krótkie teksty zainspirowane wybranymi fragmentami z książek mogą zawierać linki do innych zasobów internetowych, co powinno skutkować lepszym miejscem w wynikach wyszukiwania tych innych zasobów. Wszystko co trzeba wiedzieć na ten temat zostało zamieszczone w Regulaminie usług, więc nie ma sensu tu powtarzać. W każdym razie chodzi o wiecej spraw, niż tylko tzw. marketing treści, bowiem także o samą radość pisania i publikowania w takim miejscu w internecie, które nie jest miejscem 'socjalnym'. Dlatego proponowana usługa musi coś kosztować. W czasach pandemii, a może już niedługo będzie także można powiedzieć, że w czasach po pandemii, wydaje mi się, że mamy ogromne szanse się pozbierać także biznesowo, czyli jednak nie wylądować na samym e-socjalu, ale pod warunkiem, że treści bezpłatne nie będą jedyne. Jeśli to się nie uda, pozostają nam organizacje non-profit i fundatorzy, więc też nie będzie źle, ale zupełnie inaczej; mikrobiznesy mogą nie podołać tej skali darmowości. Moją ofertę marketingu treści (Serwis II) przytowałam w oparciu o środki z Tarczy Antykryzysowej, z myślą także o sobie, ale jeszcze bardziej o innych w trudnej sytuacji. Po prostu odrobinę zmieniłam plany w mojej firmie właśnie z powodu pandemii. Może to się komuś na coś przyda. Bardziej więc zależy mi na ciekawych tekstach, niż na błyskawicznym zapełnieniu miejsc na publikacje, ponieważ wtedy może się uda, że powstanie nowa interesująca e-lektura, która właśnie będzie... za darmo i do tego bez konieczności udostępniania miejsca na strumień reklam.